Pomysł, żeby puścić kable w kominie wentylacyjnym, wydaje się kuszący – w końcu to pusty, gotowy kanał. Zanim jednak zrobisz tę głupotę, posłuchaj faceta, który wie, czym to grozi. Krótka piłka: nie rób tego. Odkryj, dlaczego to niebezpieczne i nielegalne.
- Prowadzenie kabli w czynnym kanale wentylacyjnym jest zabronione
- Stwarza to ogromne ryzyko pożarowe w całym domu
- Komin wentylacyjny to nie jest szacht instalacyjny
- Przewody fotowoltaiczne w kominie to proszenie się o tragedię
- Jedynym wyjątkiem jest trwale wyłączony i czysty kanał kominowy
Dlaczego prowadzenie kabli w kominie wentylacyjnym to fatalny pomysł?
Słuchaj, sprawa jest prosta i regulują ją twarde przepisy, a konkretnie warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać budynki. Komin wentylacyjny ma jedno zadanie: transportować powietrze. Ten ciągły przepływ powietrza, który usuwa wilgoć, w razie pożaru zamienia komin w idealny kanał do rozprzestrzeniania ognia i dymu po całym domu. Wpuszczając tam kabel elektryczny, wprowadzasz potencjalne źródło zapłonu (np. przez uszkodzoną izolację) prosto do tej „dmuchawy”. Żaden inspektor nadzoru budowlanego ci tego nie odbierze, a w razie pożaru ubezpieczyciel pokaże ci drzwi. Komin to komin, a nie rura na kable.
Jakie są największe zagrożenia? Moja lista ostrzegawcza
Widziałem już różne „patenty” na budowach, ale ten jest w czołówce najgłupszych. Oto, czym ryzykujesz, wkładając przewody elektryczne w kominie wentylacyjnym:
- Pożar: Wyobraź to sobie. Przegryziona przez kunę na strychu izolacja kabla powoduje zwarcie. Iskry lecą na kurz i pajęczyny w kominie. A cug wentylacyjny działa jak miech w kuźni, rozdmuchując ogień w kilka sekund na wszystkie piętra.
- Uszkodzenie mechaniczne: Komin wentylacyjny trzeba co roku czyścić. Szczotka kominiarska zjeży izolację na kablu szybciej, niż myślisz. To samo dotyczy ocierania się kabla o ostre krawędzie cegieł.
- Brak dostępu: Co zrobisz, jak kabel w kominie przestanie działać? Będziesz kuł ściany na trzech piętrach, żeby go znaleźć? Powodzenia.
- Toksyczny dym: Izolacja kabli (PCV) w razie pożaru wydziela trujące gazy. Puszczając je kominem, fundujesz sobie ekspresową dostawę chemicznego koktajlu prosto do płuc.
A co z przewodami fotowoltaicznymi w kominie? Czy to jeszcze gorszy pomysł?
O tak, chłopie. To już nie jest zły pomysł, to jest czyste szaleństwo. Przewody fotowoltaiczne w kominie to tykająca bomba. W przeciwieństwie do zwykłej instalacji 230V, na kablach od paneli do falownika masz do czynienia z wysokim napięciem stałym (DC), często rzędu kilkuset woltów. W razie uszkodzenia izolacji powstaje tam tzw. łuk elektryczny, którego nie da się łatwo zgasić. Ma on potwornie wysoką temperaturę i przepali wszystko na swojej drodze. Wpychanie takiego zagrożenia do kanału wentylacyjnego pełnego tlenu to proszenie się o pożar, którego strażacy mogą nie opanować. Te kable muszą być prowadzone w specjalnych, niepalnych osłonach (peszlach) i jak najdalej od materiałów łatwopalnych.
Czy istnieją jakiekolwiek wyjątki od tej żelaznej reguły?
Dobra, bądźmy uczciwi. Jest jeden, jedyny scenariusz, w którym można to rozważyć, ale wymaga on spełnienia kilku warunków. Możesz wykorzystać kanał kominowy jako szacht instalacyjny tylko wtedy, gdy jest on trwale i nieodwracalnie wyłączony z użytkowania wentylacyjnego. Co to znaczy w praktyce?
- Kanał musi być czysty i sprawdzony przez kominiarza.
- Kratka wlotowa w pomieszczeniu i wylot ponad dachem muszą być na stałe zaślepione i uszczelnione, żeby nie było żadnego przepływu powietrza.
- Wszystko musi być wyraźnie oznaczone w dokumentacji domu, że dany kanał nie jest już wentylacyjnym, a technicznym.
Tylko w takiej sytuacji możesz myśleć o puszczeniu tam kabli, ale i tak zawsze w dodatkowych rurach osłonowych (peszlach). W każdym innym przypadku – zapomnij.
Jak w takim razie legalnie i bezpiecznie poprowadzić przewody?
Nie trzeba wyważać otwartych drzwi. Są sprawdzone i bezpieczne metody, z których korzysta każdy porządny elektryk.
- Bruzdowanie: Wycinasz w ścianie bruzdę, kładziesz kabel w peszlu i zakrywasz wszystko tynkiem. Standard.
- Szachty instalacyjne: W projekcie domu przewiduje się specjalne, pionowe kanały (szachty) przeznaczone tylko i wyłącznie na instalacje – kable, rury CO, wodę. To najbardziej profesjonalne rozwiązanie.
- Korytka kablowe: Jeśli masz dużo kabli, np. w garażu czy kotłowni, montujesz na ścianie metalowe lub plastikowe korytka i w nich układasz przewody.
- Pod podłogą lub w suficie podwieszanym: To też świetne miejsca do ukrycia instalacji.
Podsumowanie
Pomysł na kable w kominie wentylacyjnym to jeden z tych „sprytnych” skrótów, które kończą się katastrofą. Jest to nielegalne, skrajnie niebezpieczne i po prostu głupie. Ryzyko pożaru i zatrucia jest niewspółmierne do jakichkolwiek pozornych oszczędności. Zrób to jak należy: użyj dedykowanych szachtów instalacyjnych lub klasycznie, w bruzdach pod tynkiem. Twoje bezpieczeństwo i spokój są warte znacznie więcej niż kilka metrów zaoszczędzonego kabla. Nie kombinuj, rób z głową!





