Zastanawiasz się, czy kompostownik powinien mieć dno? To jedno z tych pytań fundamentalnych, jak to o grubość styropianu na fundament. Zła decyzja na starcie i cała robota może pójść na marne. Zostań ze mną, a powiem ci jak facet facetowi, jak to zrobić dobrze.
- Kompostownik ogrodowy nigdy nie powinien mieć litego dna
- Kontakt z ziemią to autostrada dla dżdżownic i mikrobów
- Dno powoduje bagno i smród zamiast żyznego nawozu
- Aby chronić się przed kretami, pod kompostownik daj metalową siatkę
- Wyjątkiem jest kompostownik z dnem na balkon lub taras
Poznaj odpowiedź, czy kompostownik powinien mieć dno
Dobra, przejdźmy do konkretów. Odpowiedź jest krótka i brutalnie prosta: nie. Kompostownik w ogrodzie nigdy nie powinien mieć litego, szczelnego dna. Koniec kropka. To nie jest śmietnik, który masz odizolować od otoczenia. To fabryka, która musi współpracować z ziemią. Pomyśl o tym jak o fundamentach domu – muszą być połączone z gruntem, żeby wszystko stało stabilnie. Kompostownik musi mieć kontakt z ziemią, żeby cała maszyneria w ogóle ruszyła. Z gołej ziemi do twojej pryzmy wchodzą najważniejsi robotnicy: dżdżownice, bakterie i inne mikroby, które odwalają całą czarną robotę. Bez nich nie masz kompostu, tylko górę gnijących śmieci.
Dlaczego kompostownik z dnem to zły pomysł?
Też macie czasem wrażenie, że najprostsze błędy są najgorsze? Zamknięcie kompostownika od spodu to właśnie taki błąd. Robisz sobie wtedy dwie rzeczy, które zabijają cały proces.
Po pierwsze, odcinasz dostęp ekipie roboczej. Dżdżownice i pożyteczne mikroorganizmy nie przejdą przez plastik czy deski. A bez nich rozkład materii będzie trwał wieki.
Po drugie, tworzysz bagno. Dobry kompost musi być wilgotny, ale nadmiar wody musi mieć gdzie uciec. Lite dno działa jak korek w wannie. Woda z deszczu i z mokrych odpadków zbiera się na dole, odcina dostęp tlenu i zamiast kompostowania masz procesy gnilne. Efekt? Śmierdząca, oślizgła breja, a nie pachnący lasem nawóz.
A co z kretami i nornicami? Jak zabezpieczyć kompostownik od spodu?
Wiem, co teraz myślisz. „Stary, jak nie dam dna, to zaraz mi się tam wprowadzą wszystkie krety i nornice z okolicy”. I masz rację, to jest realny problem. Ale rozwiązanie jest proste i nie wymaga betonowania dna. Zanim postawisz kompostownik, połóż na ziemi gęstą, metalową siatkę (taką ocynkowaną, przeciw gryzoniom). To jest patent, który stosuję u siebie i działa jak złoto. Siatka jest jak pancerna podłoga – żaden kret czy nornica się przez nią nie przebije. Ale jednocześnie ma na tyle duże oczka, że dżdżownice i inne małe stworzenia bez problemu przez nią przejdą. Masz więc i ochronę, i dostęp dla pożytecznych organizmów.
Czy są jakieś wyjątki od tej reguły?
Tak, jest jeden wyjątek. Mówimy tu cały czas o kompostowniku w ogrodzie. Ale jeśli chcesz postawić mały kompostownik na balkonie albo betonowym tarasie, to wtedy musisz mieć kompostownik z dnem. To logiczne, bo inaczej cała woda i brud leciałyby na posadzkę. Ale to są zazwyczaj specjalne, małe pojemniki (tzw. wermikompostowniki), często z kranikiem do spuszczania nadmiaru płynu. To zupełnie inna technologia niż duża pryzma w ogrodzie.
Podsumowanie: Dno to wróg dobrego kompostu
Jak widzisz, sprawa jest prosta. Jeśli zakładasz kompostownik w ogrodzie, zapomnij o dnie. Daj naturze robić swoje i pozwól, żeby życie z gleby weszło do twojej pryzmy. Jeśli boisz się gryzoni, połóż na ziemię metalową siatkę i śpij spokojnie. Pamiętaj, chłopie, w ogrodnictwie, tak jak na budowie, trzeba współpracować z naturą, a nie ją na siłę poprawiać. A satysfakcja, kiedy wyciągasz z kompostownika czarne, żyzne złoto – bezcenna, prawda? Do dzieła!





